Stanisław Jachowicz

Zając

 

Wyszedł zając zza krzaka 
I udawał junaka. 
Wąsy podniósł do góry, 
Wzrok nasrożył ponury.
A wtem jakoś z niechcąca 
Wietrzyk z krzaczka 
Liść trąca… 
Patrzą… nie ma zająca!
 

Tadeuszek

 

Raz swawolny Taduszek 
Nawsadzał w flaszeczkę muszek; 
A nie chcąc ich morzyć głodem, 
Ponarzucał chleba z miodem.
 
Widząc to ojciec przyniósł mu piernika 
I, nic nie mówiąc, drzwi na klucz zamyka. 
Zaczął się prosić, płakać Tadeuszek, 
A ojciec na to: „Nie więź biednych muszek”. 
Siedział dzień cały. To go nauczyło: 
Nie czyń drugiemu, co tobie niemiło.
 

Ptaszek w gościnie

 

Puk, puk, ptaszek do okienka: 
„Niech tam otworzy panienka; 
Bo to teraz straszna zima, 
Nigdzie i ziarneczka nie ma”.
I ptaszynie otworzyli, 
Ogrzali i nakarmili, 
A ptaszyna, wdzięczna za to, 
Śpiewała im całe lato.
 

Figielki Kazia

 

Tadzio domki z kart budował, 
Kazio coraz to dmuchnął i pod stół się chował. 
„Wiesz, Kaziu - rzekł braciszek - co ja teraz zrobię? 
Schowam karty do szuflady i dmuchajże sobie!”
 

Strony