Łamańce językowe

 

Wyindywidualizowaliśmy się z rozentuzjazmowanego tłumu, który entuzjastycznie oklaskiwał przeintelektualizowaną i przakarykaturalizowaną i przeliteraturalizowaną sztukę pod tytułem "Sykaramalapokawonapiks".

Wytrzep trzepaczka trzcinową te trzy trzcinowe krzesła.

Nie marszcz czoła.

Ząb - zupa zębowa, dąb - zupa dębowa, ząb, zupa, dąb.

Coraz zażartsza

W krzepkich szczypcach skrzypce.

 

Szedł po łące Michał mały,
zjadał jabłka i migdały.
Było ciepło, grzało słońce,
Miło było iść po łące.
Lotnik lata samolotem,
leci tylko chwilę.
Leśnik w lesie wilki liczy,
lisy i motyle.
Idzie jesień,
aj, aj, aj,
kolorowy cały kraj.
Czujny pająk,
oj, oj, oj,
w pajęczynę muchę wziął.
Babcia Józia,
uj, uj, uj,
ma już jabłek cały słój.
Taka jest jesienna bajka,
którą wymyśliła Majka.

 

Rak i ryby nad jeziorem
robią koncert dziś wieczorem.
Teraz słychać chór sardynek,
a rak gra na tamburynie.
Śpiewa arie karp niezdara
i wtóruje mu gitara.
Tak to grały do północy,
aż się zerwał wicher mocny.
A tatarak znad jeziora
mruczy: „ Ryby, spać iść pora!”

Konstantynopolitańczykkowianeczka

Metylohydroksypropyloceluloza

Strony