Humor

  • Przerwa w spotkaniu biznesowym, panowie piją kawę, rozmawiają. Nagle dzwoni telefon komórkowy, jeden z uczestników spotkania odbiera. Słyszy:
    - Kochanie, słuchaj! Jest niesamowita okazja, futro za jedyne
    15 tysięcy... Mogę sobie kupić? Kochanie, bardzo Cię proszę...
    - Co to za futro?
    - Z norek kochanie... Wyjątkowa okazja... Mogę?
    - No dobrze, kup sobie...
    Mężczyzna kończy rozmowę. Nagle zdziwiony patrzy na komórkę:
    - Panowie, czyj to jest telefon?

     

  • - Ładne buty proszę księdza. Zamszowe?
    - Nie. Za swoje.

     

  • Na werandzie siedzą sobie w bujanych fotelach dziadek z babcia. Nagle ni z tego ni z owego babcia wali dziadka w łeb tak, że ten aż spada z werandy prosto w krzaki. Dziadek, wyczołgując się, pyta ze zdumieniem: - A to, za co było?!
    - A za to, że masz małego ptaszka!!!
    Dziadek wgramolił się na werandę, usiadł, i po chwili nagle: łup! babcie w głowę, i tym razem ona ląduje w krzakach.
    - Hej! A to, za co?! - pyta zaskoczona babcia
    - A za to, że wiesz, że są w różnych rozmiarach…

     

  • Sekretarka mówi do szefa:
    - Panie dyrektorze, dostaliśmy wiadomość z naszej filii na Saharze, że brakuje im wody...
    - E tam! Jak zwykle przesadzają! - mówi szef.
    - Według mnie sytuacja jest bardzo poważna - twierdzi sekretarka - Znaczek na liście był przyczepiony spinaczem...

     

  • Przychodzi facet do lekarza i mówi:
    - Panie doktorze, wątroba mnie strasznie boli!
    - A pije pan wódkę?? - pyta się lekarz
    - Piję, ale nie pomaga.

     

  • - Czym sie rózni mąż od dyrektora?
    - Tym że dyrektor wie, że ma zastępcę a mąż nie.

     

  • Jaka jest najgorsza rzecz, jaką możesz powiedzieć przyjacielowi, który narzeka, że jego żona jest oziębła?
    - "Wcale nie".

     

  • Bandyta wpada do tramwaju i krzyczy:
    - Nie ruszać się, to jest napad!
    Jakiś pasażer z ulgą:
    - Cholera, aleś mnie pan wystraszył, już myślałem, że to kanary..

     

  • Ojciec odbiera syna z przedszkola.
    - Które jest pańskie? - pyta przedszkolanka.
    Facet wyraźnie znudzony:
    - A ma to znaczenie? Przecież jutro i tak je oddam..

     

  • Przychodzi babka z facetem do knajpy i zostawiają w szatni ubrania. Szatniarz odbierajac rzeczy pyta:
    - Na jeden numerek?
    - Nie...Na kawę.

     

Strony