Cukrzyca córki

Cukrzyca córki

Postprzez araszka » Pn lis 06, 2017 4:23 pm

MAMA, CÓRKA I TA TRZECIA - CUKRZYCA - CZ.1
Nagła diagnoza

Jestem mamą obecnie 24 letniej Magdy, która w wieku 10 lat zachorowała na cukrzycę, Wówczas nie zdawałam sobie z tego sprawy z jakim strasznym schorzeniem mam do czynienia ( moja wiedza cała wiedza o niej to fakt, że babcia i dziadek mieli i nic się nie działo, jedli normalnie, a raz w miesiącu badali w laboratorium poziom cukru we krwi).

Do 10 roku życia Magda była zdrowym, radosnym dzieckiem, dość szczupłym, lubiącym jak każde dziecko słodycze, kiedy nagle ujawniła się ONA - CUKRZYCA. Spadła na nas jak „podstępna żmija”, atakując z zaskoczenia, wpuszczając swój „nieuleczalny jad”. Wcześniej nie dawała żadnych objawów. Pamiętam jak dziś tą straszną noc, minuty oczekiwania na diagnozę, które wydawały się wiecznością. Diagnoza - cukrzyca I stopnia insulinozależna.
Odetchnęłam, myśląc wtedy, że to nic takiego. Tabletka rano, raz w miesiącu badanie ( jak moi dziadkowie ) normalne życie. Niestety lekarze szybko wyprowadzili mnie z błędu. To inny typ tej choroby. Wymagający podawania insuliny przed każdym posiłkiem głównym oraz korekty w razie konieczności, mierzenia poziomu glukozy oraz specjalnej DIETY .

Tajemnicze wymienniki

Początek zmagań z chorobą podczas kilkutygodniowego pobytu na oddziale diabetologii to głównie edukacja z zakresu żywienia, prowadzona przez dietetyka oraz dostosowanie jednostek insuliny do wielkości posiłków.
To nie było jednak takie proste jak wydawało się w szpitalu, gdzie dostarczano gotowy posiłek, a lekarz decydował i ustalał dawkę insuliny.
Teraz w domu musiałyśmy same podejmować decyzje i korygować dawki insuliny nie tylko uwzględniając posiłek ale również ( a może przede wszystkim ) aktywność dnia.
Do kuchni wprowadziłyśmy wagę do odważania wielkości porcji i kalkulator, aby według podanego wzoru przeliczać wymienniki węglowodanowe (WW), oraz białkowo-tłuszczowe (WBT). Wymagało to dużego zaangażowania i dyscypliny. Jednak jak, to zwykle bywa strach ma wielkie oczy. Oczywiście początki były trudne. Czasem zdarzały się wyskoki dużego poziomu glukozy, a czasem cukier raptownie spadał, mimo przeliczania wymienników. Pomagała nam wówczas aktywność fizyczna. Zwłaszcza po kolacji starałyśmy się chodzić na godzinne spacery. To pomagało w przyjemny sposób „spalić cukier” i nie dopuszczać do wysokich poziomów glukozy w nocy. Już wiedziałam, że nie wygram z chorobą córki, nigdy się jej nie pozbędziemy.
Pomyślałam wtedy, że skoro już z nami zostanie to musimy nauczyć się z nią żyć tak, aby życie stało się normalne w całej tej „nienormalności” i że nie zrezygnujemy z realizacji naszych planów życiowych, dążeń i marzeń.
W kolejnym odcinku napiszę o naszych zmaganiach w powrocie do codziennych zajęć.


zrodlo:www.szukamdietetyka.pl/artykuly/historie-pacjentow/23-mama-corka-i-ta-trzecia-cukrzyca-cz1

warto przeczytać, historię małej Madzi
araszka
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 3
Dołączył(a): Śr sie 12, 2015 11:28 am
 

Re: Cukrzyca córki

Postprzez darkangel » So lis 18, 2017 8:08 pm

chce pani polecic, zaprosic na bloga, jest do tego odpowiednie miejsce. Nie wrzucamy linkow tak po prostu z wejscia. I to w dodatku jako pierwszy post na naszym forum. Prosze zapoznac sie z regulaminem, przywitac sie, napisac pare słów o sobie. Chetnie panią poznamy i ugościmy. :hi:
Avatar użytkownika
darkangel
Moderator
Moderator
 
Posty: 4045
Dołączył(a): N kwi 22, 2012 10:01 pm
Lokalizacja: W siedmiomilowym lesie :)
Pochwały: 2
 
 

Powrót do jak to w rodzinie czyli sprawy małe i duże

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron